Uwierz, że jesteś tutaj po coś.

Taki, jaki jesteś. Z całą Twoją dziwaczną historią. Z wyborami na dzisiaj niedorzecznymi, których cofnąć nie zdołasz ani zadośćuczynić nawet. Z radościami, co z głupia frant wystają spomiędzy chwil szaroburych monolitów. Z nadziejami, o których nie mówisz nikomu, bo tak naprawdę to się sama w sobie krępujesz, że Ty taki a tu takie. Z paskudnymi rysami na białym, co z nieba widoczne drogim marmurem, a z serca wstydem wciąż palącym. Z zastępem całym wciąż aktywnych poczuć, choć dla oka ludzkiego niewidzialnych. Z pragnieniem w duszy głęboko wyrytym, jakim naprawdę chcesz być człowiekiem.

Uwierz, że jesteś tutaj po
setkach tysięcy pokoleń, ludów i mas. Na drabinie ewolucji wysoko wspięty. Uprzywilejowany czasami, w których ja człowiek znaczy tu mniej a tam więcej. Po wielkich, których zapamiętały dzieje. Po Sofoklesie, co Antygonę napisał i Koperniku, co ziemię sam jeden wstrzymał.  Po Joannie d’Arc nieustraszonej i św. Franciszku, co patronem ekologów został też ostatecznie. Po Napoleonie, co do Marysieńki wracał i po Faustynie, która pisała, choć nie umiała. Po Matejce, co wszystkich królów wyrysował jak się patrzy do dzisiaj i po Monecie, co patrzeć przestał na końcu, choć tyle do widzenia zostawił. Po Hitlerze, który urodził się dzieckiem i po Wojtyle, który w Lublinie przecież też spowiadał.

Uwierz, że jesteś tutaj
i czytasz gdzieś na mapie swojego życia te słowa. Pinezkę możesz przypiąć, zaznaczyć, zobaczę lub nie, kto wie. Jakoś to dziś wybrałaś, choć może nie chciałeś. Chciałbyś może być teraz w innym tutaj, a jest jak jest. Skądś przyszedłeś, dokądś pójdziesz jak oczy oderwiesz i umysł. Nieważne już. Ważne, że jesteś tutaj, uwierz. I Twoje zadanie to zrobić w tym właśnie tutaj najlepsze, co możesz teraz. I za minutę także. I za dwie. I za lat trzy i trzydzieści. By ten, kto będzie po, mógł zbudować na Twoim tutaj w jego teraz miłość, prawdę i dobro.

Uwierz, że jesteś.
Dotknij swojej ręki, jedna w drugą złóż. Ileż ona w życiu zrobiła już! Na rozkaz, podporządkowana „chcę nie chcę” pod nieustający, życiem tętniący dialog serca i rozumu. Spójrz z uważną czułością, pamięci miękkością. Zatrzymaj myśl na minut kilka, szast prast, błysk wieczności, mała chwilka. Wszak jak jeszcze niedawno tak ta dorosła dziś ręka malutką była, w kosi łapki grała, pa pa cioci robiła. Dziś zdolna chwycić mocno chroniąc życie lub ból zadać. Władna sama władać z miłością każdą wolnością.

Uwierz, że
przed zrozumieniem jest zaufanie. Ja dziś przed się biorę komputer i rozpoczynam pisanie. Tworzę idąc. Idąc tworzę. Myślę w trakcie: prowadź, Boże.

Uwierz,
za Nim idę i wierzę. Czasem biegnę jak kozica na przełęczach, choć niestety rzadko. Najczęściej noga za nogą, byle dziś ciut ciut do przodu, byle jak najlepiej przeżyć ten znów kolejny tydzień. Byle sił starczyło na choć maleńką miłość. I błogosławieństwo, które ma moc cofnąć każde przekleństwo.

Niech Cię Pan błogosławi i strzeże.
I niech Cię obdarzy pokojem.

W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego
wierzę.

Anna Malec