Przy wódce poznaje się przywódcę.
Podobno.
Choć, jak mówią (a błędnie, dowiodę!), że alkohol jest dla ludzi, to ja się zabieram za ten list jak pies do jeża mniej więcej. No bo jak napisać i wyjąć, jak obrobić to zgrabnie, co podać chcę dla Ciebie do przemyślenia? Jak sprawić, aby spotkać Ciebie i siebie w tym pomiędzy, gdzie choć są wszyscy, to nie ma tam winnych i nie ma niewinnych, a palcem wskazywanych to już na pewno. Jak mocno i dobitnie, a zarazem bez pompy i moralizatorskiej laski co nie ma łaski.
Po prostu.
Alkohol mamy we krwi. Co to znaczy? Po pierwsze: genetycznie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie osobnicza zdolność do trunków tolerancji i – co za tym idzie – popadania we współ- i uzależnienie. Ojcowie synom, a matki córkom (i na odwrót, a jakże) przekazują w pokoleniowej skarbonce genów tysiące, wśród nich taki właśnie. Stąd – jak wiesz na pewno: jeden wypije flaszkę i pół, a drugi po kieliszku bęc i pod stół. Winny niewinny. Niewinny winny.
Po prostu.
Nie tylko dla ludzi alkohol, to pewne. Z badań i eksperymentów wyczytać można, nic trudnego dla chcącego. Z grubsza chodzi o to, że – by swoje życie zachować według pierwszego biologicznego prawa – każda dobra potrawa. Ten, co na chemii w szkole uważał to wie, że w przyrodzie naturalna fermentacja owoców (cukier + drożdże) jest. Na jagody. Na borówki. Na dzikie gruszki chodzili przed nami całymi wiekami. Brzdęk i kluczy pęk.
Po prostu.
Upijały się, co nauka opisuje: jemiołuszki, wyjce, nietoperze, pelikany, koczkodany, słonie, muchy, pszczoły, łosie, a nawet makaki i ogonopióry uszaste (cokolwiek to jest, ten zwierz). Zepsute owoce zjadły, w zepsucie popadły. Najbardziej porusza mnie historia o tym, jak myśliwi w palmowych lasach chcąc złoczyństwo uczynić, beczkę piwa wśród drzew ustawiają. A małpy pijane małpy od człowieka nie odróżniają! I o to chodzi: człowiek do małpy podchodzi i za łapę bierze. Ta, myśląc, że to takie jak ona zwierzę, podaje swoją łapę w dobrej wierze. I… zanim się z upojenia obudzi już cały łańcuch małp pomaszerował do klatki na nieuważne małpiatki.
Po prostu.
Małpi rozum nie tylko małpy mają, każdy widział choć raz. Człowiek, gdy pijany, wiele zrobić może i wiele już nie może. A powiem Tobie, że mnie jakaś taka ufna bezbronność tych małp pijanych porusza do głębi jestestwa. Niezależnie od organizmu i jego królestwa. Jak można tak bardzo stracić nad sobą kontrolę przy barku i stole. Jakoś tu widzę młodości sarmatnią swawolę, gdy człek nie wie o co w życiu chodzi, bo wciąż w bólach swą duszę do prawdy rodzi. A później to jak?
Po prostu
tak. Byłoby dobrze, moi mili, byśmy się w jednym zgodzili: najtrudniej trwać w pomiędzy. Najtrudniej „dość” w czas powiedzieć, gdy dalej trwa spotkanie, a trzeba z pustą szklanką siedzieć. Łatwiej samochodem pojechać i kłamać, że wzięłaś leki niż odstawić wina kieliszek w porę w kąt daleki. Łatwiej tłumaczyć sobie, że jeszcze jeden i nic się nie stanie choć wiesz, że za progiem ból głowy i rzyganie.
Po prostu.
Przy wódce poznasz przywódcę. Małp, co jedna drugiej rękę podaje, nie wiedzieć, kiedy zależna się staje. W klatce ze złota siedzi i z „chcę mieć” miedzi. Weź się ogarnij człowieku i zacznij na poważnie żyć rozważnie. Dość sarmackich czasów z pradawnych lasów. W umiarze pij, daj innym żyć i sam żyj.
Po prostu.
Alkohol to przeciwnik potężny i przebiegły w treści na rozumu wskroś. Mówi: nie żartuj, Ty? Ty słaby, masz dość? Ty nie wypijesz? Choryś? Żona Ci nie pozwala, aleś pod pantofel wlazł. To tylko wino, nie fikaj dziecino. A co, codziennie pijesz czy co? Świętoszka się znalazła i cnotek. Chodź na jednego, na rozchodniaczka, na ostatniego… i już trafiony zatopiony, kolego. Koleżanko szklanko. Film się urwał i spanko.
Po prostu.
Poznasz przywódcę po tym, co sobą przewodzi. Poznasz przywódcę po jego TAK i po jego NIE. I po tym, że nie robi tego, co się chce i jaki jest zwyczaj, choćby przez pokolenia.
Tak wiele jeszcze jest do zrobienia!
Anna Malec
