W poprzednich odcinkach: Mózg, którego używasz dzisiaj zaczął tworzyć się w trzecim tygodniu Twojego życia płodowego. Jego najstarszą strukturą jest pień mózgu, który odpowiada za śmierć i życie. Nieco wyżej i trochę pomiędzy znajduje się układ limbiczny, a w nim ciało migdałowate. Jego zadaniem jest natychmiastowa ocena zagrożenia i reakcja. Opisałam już dwie strategie: Walcz! oraz Uciekaj! Zapraszam do lektury.
Rozkaz: ZAMARZNIJ!
I już się zaczyna stopniowe drętwienie ciała.
Niby jesteś, oddychasz – a jakby sparaliżowana.
Sparaliżowany w “nie wiem” zostajesz bezradnie
Kto przedostanie się przez ten lód i prawdę odgadnie?
I znowu tak samo. Czasem Twoja świadomość nie zarejestruje nawet bodźca, który reakcję blokady wywołał. Nagle: pauza. Człowiek zastyga w połowie gestu. Ręce opadają wzdłuż ciała, twarz powoli zdejmuje mimikę. Nie mówisz. Nie krzyczysz. Nie płaczesz. Nie odpowiadasz.
Co się właściwie dzieje?
Mięśnie karku napięte. Nogi twarde. Brzuch wciągnięty.
Oddech zanika, jakby stłumiony pod grubym starym kocem.
Bezkresna pustka w głowie – żadna myśl w strachu nie łomocze.
Oczy otwarte szeroko, nawet nie drgnie powieka
Jeden ważny jest punkt – wszystko poza nim znikło, choć nikt nie ucieka.
To trochę tak, jakby Cię otaczało niewidzialne igloo, które na ułamek sekundy czasem mierzony latami daje poczucie niewidzialności. Widzisz tylko to, co zobaczyć możesz bez poruszania głową, wąsko. Słyszysz? Huk albo nic. Czujesz?
Możesz wbić szpilkę, a nie drgnę – ciało na ból znieczulone.
Tylko mnie zostaw już – teraz nie pójdę w żadną stronę.
Gdy ani drgnę – być może wtedy się uda
i TO przejdzie, nie zauważy mnie. Może się staną cuda.
Komenda: zamarznij! daje czas. Ciało migdałowate nie wie jeszcze, czy bardziej korzystnie będzie uciekać czy walczyć i pozostaje w takim zacięciu, jak klatka filmu, która zarysowana nie odtwarza dalej, uparcie zatrzymując się na rozdziawionej paszczy Godzilli. Funkcja: nie zdradzić i nie narazić. Czujność maksymalna, wszystko napięte na styk w mig.
Groza – to uczucie jest zalewające ciało i duszę.
To hamulec bezpieczeństwa. Zaciągnąć go muszę.
Niezrozumienie. Otępienie. Rozmazanie.
Zostanę tu – bez względu na to, co się teraz stanie.
Dzieci właśnie tak reagują na krzyk dorosłego. Na winę i jej przebrzydłą, lepką pajęczynę, co raz po raz otacza jestestwo całe, nawet jeśli bardzo, bardzo (nawet w mamy brzuchu) małe. Przyłapane na gorącym uczynku – dowolnym, bez znaczenia. Bo ktoś większy nie dawał na czucie, na błąd, na stopniową naukę zasad życia przyzwolenia. Gdzie dom był niebezpieczny – kontrola to podstawa. Gdzie grzech, gdzie śmiech, gdzie – dzieci i ryby głosu nie mają. Mój dom i moja sprawa.
Milcz!
Wróć!
Jak mogłaś mi to zrobić? To ja dla ciebie całymi dniami…
Co ty sobie wyobrażałaś?
Do grobu mnie wpędzisz, zobaczysz!
Ja cię oduczę kraść, gówniarzu!
Popamiętasz, stracisz.
No proszę, wielka panna, usta pomalowała! Ha ha ha, no zobacz.
Taki duży i taki głupi.
Zejdź mi z oczu natychmiast. Do pokoju, marsz.
Kurwa!!!!!!!
Idźmy.
Anna Malec
Kochani, zamrożenie to nie bunt. To organizm mówi, że nie umie przetworzyć tego, co dostał z zewnątrz. Chcesz pomóc? Bądź. Zamknij twarz na banały i morały. Usiądź blisko, jednak nie nazbyt blisko. Oddychaj. Powiedz: widzę. To było trudne. Jestem. Poczekam.
I czekaj na ruch. Rozmrażanie trwa powoli.
