W poprzednich odcinkach: Mózg, którego używasz dzisiaj zaczął tworzyć się w trzecim tygodniu Twojego życia płodowego. Jego najstarszą strukturą jest pień mózgu, który odpowiada za śmierć i życie. Nieco wyżej i trochę pomiędzy znajduje się układ limbiczny, a w nim ciało migdałowate. Jego zadaniem jest natychmiastowa ocena zagrożenia i reakcja. Opisałam już trzy strategie: Walcz! Uciekaj! Zamarznij!

Dzisiaj zapoznam Cię z rozkazem czwartym: Udawaj martwego.
Czy zauważyłeś, czy zauważyłaś drobną w tonie zmianę? Pierwsze trzy rozkazy zakończyłam wykrzyknikiem. Czwarty – kropką.

Ton czy toń?

„Udawaj martwego” to reakcja całkowitej rezygnacji. Przetrwanie może zapewnić jedynie poddanie. Walka, ucieczka, zamarznięcie są niemożliwe bądź okazały się nieskuteczne. Skrajna bezsilność. Bezgraniczny strach. Człowiek w obliczu potencjalnego zagrożenia życia zaprzestaje jakiejkolwiek obrony.

Nic się nie dzieje. Nie ma mnie. Wszędzie jest cicho.
Już dobrze. Wszystko będzie dobrze.
To, co mnie otacza, jest nieważne.
Wszystko jest już nieważne.

Toniczna bezruchowość (tonic immobility) to ucieczka umysłu, kiedy ciało uciec nie może. Rzeczywistość jest zbyt duża, by ją w sobie zmieścić. Teraźniejszość zastyga, czas się nie przesuwa. Bezgłos. Dysocjacja – byłem i jakby mnie nie było.

Rozkaz „udawaj martwego” nie jest wyborem. Jest – jak wszystkie pozostałe formy radzenia sobie – odruchem. Ciało migdałowate zarządza tymczasowe odłączenie od czucia: emocji, sygnałów ciała, bólu. Cała kontrola zostaje przekazana do pnia mózgu (zob. List z 7.06.2025). Wtyczka zasilania wyciągnięta – napięcie ustaje, zanika mimika, oczy przestają nawiązywać kontakt. Człowiek przestaje reagować na dźwięk, dotyk. Serce spowalnia, oddech wycisza. Oczy nie płaczą. Usta nie mówią. Twarz blednie. Dłonie stają się zimne. Procesy życiowe w desperackim ratunku przełączają się na tryb maksymalnego oszczędzania energii – jak telefon na oszczędzaniu baterii, co wyłącza jedną aplikację po drugiej.

Jak długo?
Tam, gdzie czas przestaje się liczyć, liczy się każda sekunda.
Czasem minuta. Czasem mniej. Czasem więcej.

Dzieje się u dzieci (i wyrastających z nich dorosłych), które doświadczały powtarzalnego, wielokrotnego braku reakcji osób znaczących. U dzieci i dorosłych, których emocje były blokowane przemocą. U dzieci i dorosłych karanych za przeżywanie. U dzieci i dorosłych, których obecność była kłopotem i ciężarem. U dzieci i dorosłych, które przeżyły traumę.

Co robić?
Jeśli Tobie tak się kiedykolwiek zdarzyło – zaopiekuj się sobą. Zatrzymaj się. Popatrz na siebie z łagodnością. Poszukaj wsparcia psychoterapeuty. Pewne drogi potrzebują towarzyszenia, by mogły być uzdrowione.
Kiedy tak się dzieje – zaopiekuj się sobą. Usiądź. Nawet na chodniku. Na drodze. Uziemienie ciała pomoże. Oddychaj. Napij się wody. Porusz dłońmi. Porusz stopami. Powoli. Wstań ostrożnie. Poszukaj wsparcia psychoterapeuty. Pewne drogi potrzebują towarzyszenia, by mogły być uzdrowione.
Kiedy tak się dzieje, a Ty patrzysz – zaopiekuj się nim/nią. Czuwaj.  Bądź. Usiądź. W milczeniu. Oddech po oddechu. Kiedy wróci – czuwaj. Bądź obecny. Oddech po oddechu. Daj napić się wody. Powoli. Pomóż szukać wsparcia psychoterapeuty. Pewne drogi potrzebują towarzyszenia, by mogły być uzdrowione.

Idźmy.
Anna Malec

Kochani, długo zastanawiałam się, czy wyodrębnić w opisie ten rozkaz. Piszę teksty, których odbiorca jest publiczny – przypadkowy, nieznany. A realizowany rozkaz „udawaj martwego” to poważna sprawa.
Dlaczego zatem się zdecydowałam?
Bo moja praktyka psychoterapeutyczna i pedagogiczna pokazuje, że są w tłumie ludzie, którzy nie pozwalają sobie na zaopiekowanie się sobą. Którzy odczuwają wstyd i winę. Którzy unieważniają siebie i swoje uczucia tak, jak kiedyś ich uczucia były unieważnione.
Którzy milczą i cierpią. Którzy potrzebują usłyszeć:
To, co czujesz jest ważne.
To, co czujesz potrzebuje zaopiekowania.
To, co czujesz może być uzdrowione.
I możesz – naprawdę możesz – przestać tak bardzo się bać.