Czy zauważyłaś, czy zauważyłeś, że tylko jedna literka dodana, a tyle hałasu robi?
Hej! – potencjał radości. Hejt – droga nicości.
———
Podróże kształcą. Pozwalają zobaczyć świat z innej strony, tej nie widzianej na co dzień. I powiem Wam, że ja już nie chcę tego wykształcenia. Mam dość. Czuję zmęczenie i złość.
Jak można nadzieję w świat nieść, że da się na dobre zmienić, skoro aż tyle jest tu do zrobienia?
Tydzień temu pisałam o Niemiłej Pani, pamiętasz? Sprawa w toku.
Jednak… to kropla w morzu. W prawdziwej powodzi tego, że się człowiekowi tak czy siak nie dogodzi.
Przykład?
Wracamy z kolonii, trzeci przystanek, McDonald’s. Dzieci w rozgardiaszu, bo zaraz rozstanie, na powrót zapomniały to, co w grupie tak dobrze umiały. Wszystko okej, tak trzeba. Proces, regres, te sprawy. Trud, bez zabawy.
Wchodzę, dzieci ogarniam, liczę stoliki, gdzie tyle osób, co trzeba, by razem – a tu jakiś facet, na oko na tak zwanym poziomie, podchodzi. I mi wśród tłumu z zapałem gada, że tak, jak dzieci robią, to nie wypada. Że ja jako wychowawca to mam zadanie – za siebie i za rodziców wychowanie.
Oniemienie przeżyłam raz drugi. Mówię: czego właściwie Pan ode mnie chce? A on do mnie, że nie ucieknę przed życiem i odpowiedzialnością. Para mi z uszu chyba wyszła: daj mi Pan spokój święty – powiedziałam z bezsilną, już mało tłumioną złością.
Siadłam i padłam.
I wtedy zrozumiałam: to choroba, wścieklizną zwana, trawi tego Pana. Na dodatek – zaraźliwa widocznie. Dopóki nie dokuczy drugiemu – nie spocznie.
Matko i córko.
Skąd w ludziach to, że zamiast hej! robią hejt?
Czemu? Skąd?
Gdzie w systemie jest błąd?
Czemu zamiast viva la vida, jak mówią Hiszpanie, mówisz: nie smakuje mi to śniadanie.
A można: ojej, jakie to ciekawe połączenie! Chyba poczucie humoru kucharza mamy w śniadania cenie!
Czemu paszczę człowiek otwiera, skoro nic do powiedzenia o tym, że viva la vida nie ma?
A można: milczeć. Ot i po prostu. Milczeć i w sobie ważyć, co mogłoby się z wypowiedzianym przez się słowem w przestrzeni publicznej wydarzyć.
A można powiedzieć: ojej, ile radości wnosi ta Pani grupa! Widać, że dzieci głodne i szczęśliwe. I już słowo życzliwe robi dzień i miejsce w świecie.
Czujecie?
Czemu viva la vida być nie może w sprawach małych na co dzień
Czemu celem życia jest wytykanie, a nie współ z miłością i pięknem działanie?
A przecież można ucieszyć siebie i drugiego: “ekstra wyglądasz dzisiaj”. “Dzień dobry” z uśmiechem podać i wdzięczne „dziękuję” rzucić na do widzenia. Można rozpromienić się spotkaniem. Można pomachać ręką. Można podać ubranie.
Czemu nagradzać i chwalić tak trudno?
Czemu narzekać, zrzędzić, nie doceniać wciąż i wciąż nie staje się nudne?
Zadanie mam na dzisiaj dla Ciebie: viva la vida! dawaj z siebie.
I naprawdę, naprawdę wierzę,
że, jeden drugiego, nakarmimy ten głód
bo człowiek to człowiek, nie wściekłe zwierzę.
Hej!
Idźmy.
Anna Malec
