Końce są takie potrzebne!
Każdy kij ma dwa końce – mówi przysłowie. Kij, czyli patyk. Coś ułamanego z niegdyś większej całości. Bo przecież w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak kij. Żeby był kij, musiał być jakiś pień, jakiś konar, jakaś gałąź. Jakieś drzewo.
Drzewa są takie potrzebne!
Pisząc ten list, siedzę pod drzewem właśnie. Pod drzewem, na podwórku, w moim rodzinnym domu. Pod lipą, do której mam sentyment (jak już wiecie) – co najmniej jak Kochanowski. Na podwórku mojego dzieciństwa było ich sześć, zostało cztery. Lubiłam tam pić mleko. Z chlebem, takim na pajdy – którego dziś trudno szukać, bo smak już nie taki, jak pamiętam.
Pamięć jest taka potrzebna!
Mieszka w mózgu (tak, wrócę do tego tematu już za tydzień), jednak wydaje się, że posłańców ma w całym ciele. Pamiętasz? Pisałam o pniu, który w pień wycina to, co TERAZ szkodzi. Pamięć mieszka na języku, prawda? Bo ten chleb, bo to mleko. Bo ta odpustowa szczypka. Bo te lody – takie z maszyny, gęste, na przystanku – które można było brać do słoika. Albo w nosie mieszka. Zapach – cudny czy okropny – potrafi przywołać z zakamarków obraz, a wraz z nim i gniew. A jeśli zajrzysz bardzo głęboko w nos, przyjdzie zapach Mamy – ten spod pachy, w którą się wtulałam – i Taty, który nosił na barana, kiedyś. W opuszkach palców też mieszka – lubię tutaj chodzić na boso od zawsze. I pomyśleć, że dziś to rozmiar 39.
Miara jest taka potrzebna!
Własną miarą nie zmierzysz drugiego; potrzebujesz odejść o krok, złapać perspektywę, przywołać kontekst, a w nim – sensy odległe. Ból bez skali rośnie; nie jak temperatura – nie przyłożysz, nie przełożysz. Trzeba przeżyć, by żyć. Radość jest jednakowa zawsze – tylko kto do niej dosięgnie, kiedy na co dzień brakuje sił, by stać na palcach?
Codzienność jest taka potrzebna!
Wyznacza porządek świata, choć zostało jej już niewiele tego lata. Siedzę pod lipą trzy godziny czternaście minut – i już północ. Zapada zmrok. Świat ukołysany ostatkiem sił kręci się dziś, z planem i bez planu zarazem. Jutro nowe – ktoś ma wesele, a ktoś pogrzeb. Pomiędzy nimi – miliony; a każdy ważny w drodze jednej na zawsze.
Zawsze jest takie potrzebne!
Bo jeśli istnieje, to nie ma dwóch końców i jednego kija.
Jest początek i koniec.
A pomiędzy nimi – moje i Twoje „ja”.
Idźmy.
Anna Malec
Kochani, koniec wakacji przed nami. Pamiętajcie, by iść w takt czasu, bez oglądania się do tyłu. Gdyby Pan Bóg lub ewolucja chciały, człowiek miałby oczy dookoła głowy. Nie ma. Trochę na boki i do przodu – w sam raz, by równo trzymać wagę. Wagę tego, co ważne. Na ostatku.
Ostatki są takie ważne!
Bo zwiastują nowy początek.
I nowy porządek.
