Czy wiesz, że Pan Ambroży Kleks zakładał frak w kolorze tabaczkowym (#866423) wyłącznie na specjalne okazje?

Nie szata zdobi człowieka, mówią.
Pewnie tak, jeśli rozumieć ostatecznie.
Ja dzisiaj jednak nie o tym.

Pierwotną funkcją szaty jest okrycie ciała. W klimacie naszym umiarkowanym – również przed zimnem. Jednak tak naprawdę, u rdzenia po co szat wszelkich noszenia jest jedno – ochrona nagości.

Chronić zaś potrzeba to, co samo w sobie ważne. Co pożądane przez kogoś, kto żądzą swą ogarnięty chciałby i mógłby zdobyć lub zniszczyć, jak całkiem nową elewację penis sprejem nabazgrany oraz baśka to kurwa nocą ciemną gdy miasto śpi napisane przez tego, co może to, zaś nie może Innego. Co wyjątkowe, każde inne, choć u każdego w istocie to samo. Co ma szacunek godności przynależny z tej istoty właśnie. Co delikatne, co ostrożności i namysłu wymaga. Czci, troski, milczenia. 

Ciszy duszy.

Widzisz?

Nie o obyczaj dobry, choć zawstydzony chichotem nad ciałem żywym co zawsze nietakie, też mi dzisiaj chodzi. Może kiedy indziej, a owszem, temat ten potraktuję zgrabnym klawiatury piórem.

Dzisiaj chcę o nagości tej niewidzialnej, która właśnie na dnie Twojej duszy mieszka. Tej, która szatą ciało przyobleka, aby schować przed człowiekiem człowieka w bisior, wisior, wiórek, złoty sznurek i kilka piórek. Niczym pradawnym zwyczajem kokardkę czerwoną co zawiązać kazała babcia na uroki przed złym drugiego wzrokiem.

Szata chroni człowieka.

Pan Kleks dobrze to wiedział.
Brzechwa ubrał w bajkę prawdę o sobie, o mnie i o Tobie.

Budzisz się rano i sam jeszcze nie wiesz kto zacz. Ze sobą od zawsze jednaki. Mózg program powoli wgrywa, na dzień nastraja. Przywołujesz funkcję, ubierasz się w rolę. Plan wykonać, plon zebrać – oto Twoje pole. I możesz to zrobić na muszę, na trzeba. Możesz na złości. Możesz na obojętności. Możesz też z grzeczności, bo wstyd, nie wypada. Możesz zrzędzić, pyszczeć i paszczeć, nogę drugiemu podłożyć, by koronę z papieru sobie na skroń włożyć. Możesz co chcesz, bo chcieć to móc, wiesz.

Możesz też świadomie, na drogę i jej cel nakierować oczy. W imię Ojca i Syna i Świętego Ducha. Amen, niech się dzisiaj stanie.
Otworzyć szafę i wybrać ubranie.

Pan Ambroży Kleks zakładał frak w kolorze tabaczkowym (#866423) wyłącznie na specjalne okazje. Na co dzień nosił bordowy surdut i cytrynową kamizelkę z mnóstwem kieszeni. Zjeżdżał po poręczy, szkiełka kolorowe jadał, na niewidzialnym krześle siadał, śpiewał o dziwaczkach kaczkach, leczył stare sprzęty, unosił w powietrzu, zmieniał rozmiar rzeczy… zaś jego uczniowie tymczasem (a jakże) zmieniali się tak, że z Niezgódek Adasiów w chłopców całkiem zwykłych w tym bajkowym świecie. Cud, sami powiecie 🙂

Pan Kleks miał też pompkę. Bo…
nocą, kiedy plan wykonany i plon zebrany Pan Kleks stawał się mały.
Za mały na surdut i frak.
Bezbronny tak.

Jak Szpak Mateusz czy Michał, który ostatecznie i tak sam Autorem bajki swego życia był.

Oto ode mnie dla Ciebie zadanie: popatrz na swoje ubranie.
I zobacz, czy przykrywa ono dziś nagość Twą.
Czy chroni, czy broni, czy wysyła światu znak: nie podchodź blisko tak.
Czy ma Twój własny styl, Twój własny szyk
by plan i plon przynieść w mig?
I… czy Ty masz swój frak tabaczkowy, na specjalne okazje w swej szafie gotowy?

Ależ!
Absolutnie nie chodzi w liście tym o marki i dolary. A o to, że świadomość siebie to także świadomość tego, w co ubierasz swoje ciało i czy(m) okrywasz swoją nagość.
Bo możesz.

Anna Malec