Srołek to taki stołek, do… stawiania nóg podczas korzystania z toalety. Znasz? 💛
Inaczej podnóżek.
Nic się nie dowiesz o srołku w szkole, bo w szkole bardziej ważne jest, by dzieci wiedziały co to są nibynóżki u ameb i otwornic (nomen omen) niż o palącej (czasem) potrzebie posiadania podnóżka w każdym domu.
Po co srołek?
Bo podobno pozycja kuczna jest naturalnym odruchem dla wydalania zdobytym wysiłkiem wielu podczas ewolucji, a ustawienie kończyn dolnych na podnóżku czyni ją, tę czynność codzienną dla życia konieczną, automatyczną. Poza tym: pozycja owa wspomaga pracę mięśni i przyczynia się do łatwiejszego oczyszczania jelit (a herb Jelita to przecież, jak wiadomo ze szkoły (hi hi) jeden z najstarszych w Polsce, opisany jeszcze przez Długosza, a noszony przez naszych bliskich Zamoyskich choćby). Polecany w sposób szczególny przy zaparciach, hemoroidach, uchyłkach no i na przykład po porodzie też.
Zapamiętasz?
I to on właśnie, ten srołek stołek niepozorny, tak mnie jakoś niespodziewanie i noworocznie natknął, tak mi jakoś widzenie znowu skierował na nieudolność tego, co w tej naszej szkole powszechnej jest. A w zasadzie na to, czego wciąż i wciąż (prawie wcale) nie ma w programowej podstawie.
Nie ma o tym, jak zarządzać emocjami, by przewodzić sobą.
[jest: przyspieszony doktorat z unikania i karania]
Nie ma o tym, jak przekuwać konflikty wartości i potrzeb we współpracę i rozwój.
[jest: obserwacja uczestnicząca: konflikt wygrywa wyżej postawiony. Trafiony. Zatopiony.]
Nie ma o tym, jak stawać się samodzielnym w myśleniu i działaniu, jak umieć w samotność lidera.
[jest: pogadanka codzienna w temacie: jak dorównywać do średniej i nie wychylać się, jeśli ci życie miło płynąć ma bracie ani we dół ani we wzwyż. Nauczyciel kot, dziecko – mysz.]
Nie ma o tym, jak się uczyć i kompetencje zdobywać dla radości tworzenia.
[jest wykład: że musisz, że trzeba, że jak nie, to zobaczysz, nie pójdziesz do nieba (ani do dobrej szkoły, ani matury nie zdasz, ani pracy miał nie będziesz tylko ulice zamiatał, myślałby kto, że to lepiej niż zamiatać jeden drugiemu sprzed nosa awans w korpo)]
Nie ma o tym, jak i którą drogą w sobie dobre odkrywać, sobie ufać, obraz prawdziwy siebie mieć i własną wartość w poczuciu na wysoko.
[jest: szablon, a w nim rynna ze szklanymi ścianami, bo bezpieczniej między nami, tęskniącymi za wiatrem w skrzydłach nielotami]
Nie ma o tym, jak współdziałać w zespole, jak do bramki jednej strzelać celnie, jak nieść pomysł, by przekuty został w nowe i dobre.
[jest: zawody ogólnoklasowe. Zasady proste: rywalizacja, wygryzalizacja i egokreacja.]
Nie ma o tym, jak dbać o psyche i ciało i życia sens. I że seks oraz seksualność to dwie sprawy jest.
[są tabelki, wykresy, definicje do zapominania i zadania do czasu (cennego!) zabijania. I człowieka w czasie topienia przez robienie z niego robota lub lenia.]
Nie ma o tym, że pełnia do rozwoju jest w rodzinie w miłość pełnej. A miłość to nie znaczy zawsze miło. Że potrzeba, by wolno było i mądrze w niej. I każde dziecko od niej pochodzi. Że z brzuszka i z serduszka może człowiek się i drugiego też, rodzić.
[jest: strach przez lęk, że ktoś pomyśli, że się domyśli, że mam na myśli]
W rymie prościej schować ostre. Rozumiesz?
Ach, czci wszelkiej i pieniędzy każdych godni Nauczyciele, którzy to rozumieją, biorą w życie i przy tablicy z mozołem i odwagą przekuwają z radością w małe główki z powagą przynależną temu, co istotą jest. Ważne.
Ach, ministrowie od siedmiu boleści, co wciąż i wciąż przy szkole majstrują, głosy ludu z trybun kupują, i nic cały z tego oprócz wrzasku pisku i zasłony z dymu. Ze stołka na stołek, siup już na wierzchołek. Byle dłużej, więcej. Byle byle. Byle jak.
Mam poczucie, że uff, już od kilku lat robi się zmiana, przez ewolucję i mas mus. Że edukacja domowa, kameralne i prywatne szkoły powstają z frustracji. Że całkiem niedługo z systemu powszechnej edukacji nie zostanie kamień na kamieniu. Że rodzice będą mogli wybrać, dokąd dziecko wysłać na nauki, do którego mistrza i szkoły, jak w antyku.
Tylko… kto wpierw nauczy rodziców?
Jak zarządzać emocjami, by przewodzić sobą.
Jak przekuwać konflikty wartości i potrzeb we współpracę i rozwój.
Jak stawać się samodzielnym w myśleniu i działaniu, jak umieć w samotność lidera.
Jak się uczyć i kompetencje zdobywać dla radości tworzenia.
Jak i którą drogą w sobie dobre odkrywać, sobie ufać, obraz prawdziwy siebie mieć i własną wartość w poczuciu adekwatnie.
Jak dbać o psyche i ciało i życia sens. I że seks i seksualność to dwie sprawy jest.
Jak umieć w rodzinę, kiedy się dostało za mało, by przetrwało to, co się rozsypało i od nowa się stało, co się stać musiało bo jedno i drugie w samotności się bało więc krzykło uciekło i się schowało, a później szukało i nie to brało bo nie umiało, bo wciąż nie tak i już sił brak.
Ja
to robię od przeszło już dwudziestu lat.
A dzisiaj… Dzisiaj mam urodziny i właśnie Ciebie, jak co roku, o prezent proszę: wpłać 44 złote (lub więcej, a pewnie!) na konto założonej przeze mnie Fundacji Rozwiń Skrzydła. Numer: 37 2030 0045 1110 0000 0226 8560 (BNP Paribas). Jej celem statutowym: wspierać rozwój człowieka. Opisz: darowizna. Teraz zaraz wpłać, bym mogła robić więcej.
Anna Malec
Z niecierpliwością czekam 💛
