Dzisiaj pokażę Ci jej Źródło.
Nie było miejsca dla Ciebie to jedna z moich ulubionych kolęd. Dla kogoś, kto nie wszedł w głąb kontekstu, może wydawać się przygnębiająca, smutna, depresyjna. No bo przecież to zawodzące i łzawe ubolewanie nad tym, że na świecie jest i było zło, a nie ma miejsca dla Zbawiciela, który przyjść chce, jednak nie może. Czyli – jest i było beznadziejnie, takie polskie, takie katolickie, takie starobidne narzekanie.
Jednak i ja, i Ty wiemy, jak jest. Zbawiciel się wziął uparł i przyszedł. Nie chcieli w gospodzie, to żłób znalazł i powiedział – świetnie, biorę, tędy wchodzę.
Bo dojrzała miłość uparta jest. I takiej miłości, takiej upartej, takiej bezkompromisowej i nieulęknionej, takiej po prostu JESTEM bez względu na to cokolwiek zrobiłaś/eś, teraz robisz i kiedykolwiek zrobisz człowiek potrzebuje doświadczać. Im mniejszy, tym mocniej.
Słowa do kolędy Nie było miejsca dla Ciebie napisał, wówczas siedemdziesięcioletni krakowski zakonnik, katecheta, pisarz i poeta, o. Mateusz Jeż, w 1932 roku. Tekst został opublikowany rok później w zbiorze Boże Narodzenie w pieśni. Muzykę skomponował jezuita, o. Ignacy Łoś, a drukiem w Największej kantyczce na 2-3 głosy pieśń ta ukazała się w 1939 roku. Prawdopodobnie po raz pierwszy wykonana publicznie w Nowym Sączu 2 lutego 1939 roku przez chór gimnazjalny z Mielca.
Nie było miejsca choć szedłeś, ogień miłości zapalić
i przez swą mękę najdroższą świat od Zagłady ocalić
Poprawiłam małą „z” na „Z” wielką. I od razu zmienia się kontekst, prawda? Bo rok 1939 przyniósł Zagładę właśnie. O. Ignacy Łoś udzielał się w konspiracyjnym życiu kulturalnym Nowego Sącza. Chłopcy z gimnazjum stali się więźniami hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Sądeczanie wywożeni byli do sowieckich gułagów. Wszędzie tam zabierali ze sobą słowa usłyszanej kolędy, która stawała się dla nich symbolem nadziei. Mówiła bowiem o tym, że choć miejsca dla niej tu i teraz nie ma, to Wolność przyjdzie. Że upartą Miłość w sobie ma, która nawet w głodzie i chłodzie stajni wojny, znajdzie żłób, by się narodzić.
Po co przytaczam te fakty i daty? Choć przeszukałam stron wiele*, napotkałam trud – jedni pamiętają tak, inni inaczej. Nie było Spotify’a, YouTube’a ani Wikipedii nawet. Ludzie byli, umarli, a kolęda wciąż trwa. I wciąż mnie wzrusza niezmiernie i na wskroś. Bo my, ludzie, jakbyśmy się niczego nie uczyli. I wciąż, jak uparty karczmarz z Betlejem, zamykamy drzwi przed Miłością.
Dobrze, że i Ona uparta. I znajdzie żłób. I przyjdzie.
A kto może, niech w swoim Beit-lehem miejsce robi.
Na Teraz wystarczy.
Bo…
Uparta, dojrzała miłość to taka, która JEST.
Bez względu na wszystko.
Anna Malec
