Masz prawo
walki. Świętej walki o niepodległość Twojego domu. O granice przez przynależność do rodu wyznaczone krwią i blizną wielu przed Tobą i wielu po, ufam. Do obrony ważności wartości. Do gniewu. Do złości. Do zaufania sobie. Do siły tworzenia świata z nadania ojcowskiej miłości.

Masz prawo
radości. Małej, codziennej, już od przebudzenia, kiedy rąk i nóg w łóżku więcej niż miejsca nagle się stało (kiedy, no powiedz, kiedy, to małe do nas przydreptało?). Takiej dużej, kiedy widzisz owoce swego dokonania. Przez trud, decyzje i przeszłe ryzyko – cud. Cud wytrwałego z mar Twych wstawania.

Masz prawo
więzi, która nie więzi. Której zadaniem bezpieczną spójność MY RODZINA budować. Która wolność daje, a nie – samowolę. Która bliską bliskość tworzy przy herbacie. Która język układa w słowa obecne i wieczne. Która mówi: jesteś bezpieczne przy swoim Tacie.

Masz prawo
pięści, która otwarta – pieści. Delikatnie oswaja się z wciąż nieznaną naprzód drogą. Mierzy się z własną czułością, łzami czasami, a czasem z lękiem i trwogą. Wciąż mniej niezgrabna, wciąż bardziej przyjęta. To miłość Twoja, ojcowska, w istocie swej – jak nic – niepojęta.

Masz prawo
wiedzy, co fundamentem do życia na wiarę jest, bo przecież wciąż więcej nie wiesz i nie da rady inaczej w życiu człowieka. Do prawdy dającej moc z jasności i spokój do codziennych dyleMatek. Do poszukiwania odpowiedzi na pytania, które z odwagą zadajesz, kiedy mężnym się stajesz.

Masz prawo. Masz obowiązek. Masz przywilej. Masz odpowiedzialność.
Czy przyjmiesz?
Twoja sPrawa.

Anna Malec