Jeszcze nieskończona praca, jeszcze odwraca się i przegina, aby zobaczyć, co się z tyłu kryje, przed lustrem studiuje się i na fotografii przygląda się, odnajduje to zagłębienie pępka, to wyniosłość własnych brodawek, a już nowa praca: odszukać siebie wśród otoczenia.
Zaledwie ustaliło, że mama służy do spełniania lub staje w poprzek jego żądaniom, tata przynosi pieniądze, a ciocie – czekoladki, gdy we własnych myślach, gdzieś w sobie, odkrywa nowy, jeszcze dziwniejszy świat niewidzialny.
Dalej, trzeba odszukać siebie w społeczeństwie, siebie w ludzkości, siebie we wszechświecie.
Ot, włosy siwe, praca nieskończona.
Nie ma dzieci – są ludzie.

Pisał Janusz Korczak 106 lat temu, kolejny mój nauczyciel ważny i odważny. 23 lata później odpowiedzialność za proces wziął dosłownie – na śmierć poszedł razem z dziećmi jak na wycieczkę do Treblinki, swoją obecnością otulając nieuniknione i wrogie.
Mógł wybrać wolność – wybrał w niej wierność. Od początku do końca:
nie ma dzieci – są ludzie.

Najpierw mali. Cudaczni – nieudaczni. Kręci się toto za grzechotką, samo z siebie z pleców na brzuch przekręcić się nie umie. Ciut tylko potrafi, a jeszcze mniej rozumie. Cały mały w rękach Dorosłego się mieści. Za naturalną przyjmuje miłość. Za naturalne przyjmuje boleści.

Choćbyś pękł z wysiłku, nic nie przyspieszysz – wszystko dojrzeć musi, po kolei swojej, w porządku genów i natury. Tylko głupi na to się buntuje. Mądry – idzie na przód.
I sobą – świadomie, w intencji dobra – pokazuje.

Dlaczego?
Intencjonalność = odpowiedzialność.
Jeśli prowadzę – odpowiadam.
Rodzinę. Firmę. Rolę.
Własną wolę.

Jak?
Bądź ważny i odważny.
Kiedy rzuca plecakiem, powiedz: jestem. Ty sobie rzucaj, jeśli tak potrzebujesz, a ja przy Tobie będę. A później pójdziemy po truskawki na targ.
Kiedy trzaśnie drzwiami, powiedz: ech, ja też tak mam ochotę czasami. Dużo emocji, mało siły. Może tak się zdarzyć. Możesz się teraz mazać. A później… a później zacznij marzyć.
Kiedy boli głowa, wokół gwar, krzyki i hałas okrutny, powiedz: widzę, że pod tym krzykiem jesteś dzisiaj jakiś taki smutny.

I tyle?
Na dzisiaj – tak.
Z poczwarek wszak
rodzą się motyle.

Idźmy.
Anna Malec