Rodzicu,
żeby oczywiste zobaczyć, punkt widzenia zmienić potrzeba.
Generalnie kiepski ze mnie opowiadacz dowcipów. Wiesz, jak jest – albo ktoś to ma albo nie ma, oczywiste. Opowiadanie śmiesznych historii (po nowemu stand up), to umiejętność. I jak każda w życia procesie – podlega uczeniu się (a ono z kolei stanowi wypadkową czasu, zaangażowania, motywacji i w niej konsekwencji). Zatem mogłabym, gdybym uznała za kluczowe. Nie uznałam, póki co.
A Ty jak masz?
W każdym razie – choć opowiadać nie umiem, to kilka znam, bo lubuję się w kronikach, słowach i znaczeniach. Jeśli mnie któryś zatrzymał, to wzięłam do skarbca, by raz na czas jakiś poobracać w sensie, jak w kalejdoskopie, gdy światło skądś błyśnie i oczy duszy cieszy.
Znasz?
Jeden z nich Tobie dzisiaj opowiem. Jest ze mną już spory czas – lat dziesięć, a może i więcej. Niestety nie pamiętam, kto mi za uwagę sprzedał. A szkoda i głupio – podziękować komu nie ma bowiem. A zacnie trzeba by, bo dużo dzięki temu w życiach wielu mocy się stało.
I zostało.
Oto on.
Kategoria: suchar.
Trzymaj się mocno, podaję:
Zawiesił Jasio oczy na drzewie i mówi: oczywiście.
Kurtyna.
Anna Malec
