Już wiesz, gdzie jesteśmy? W wieży – tej w Twojej głowie.
Parter – to pień mózgu. Za życie, śmierć odpowie.
Wyżej (choć pamiętasz: to umowne określenie)
układ limbiczny – emocji poruszenie.
A w nim, pośrodku, migdałowate ciało –
zanim pomyślisz – już wie, co Ci się teraz stało.

Skąd wie? Bo tak się nauczyło. Od kiedy powstało (a było to 8 tygodni po wielkim wybuchu), z uporem maniaka zbiera i przechowuje tony informacji na temat potencjalnych zagrożeń w Twoim świecie. Wszystko to robi dla Twojego przetrwania. Nie zna się na żartach – z jednakową powagą reaguje na karuzelę w Energylandii, jak i na koziołkowanie na śliskiej drodze. Nie zna się na zegarku – wszystko, co było, zdarza się dlań zawsze teraz. Nie marnuje czasu na analizę – w 13 milisekund już rozkaz wydaje. Cel operacyjny: maksymalizacja szans przeżycia. Jaki będzie rozkaz? To zależy od tego, jak Strażnik Migdał oceni siłę zagrożenia i dostępność zasobów w Tobie i otoczeniu. A wszystko to w okamgnieniu.

Rozkaz: WALCZ!
Po czym poznasz? Mięśnie szczęki, barków i rąk szybko się napinają, głos przechodzi w krzyk, siłą agresji słowem i czynem rzuca się całe Twe ciało. Puls i oddech przyspieszają. Czujesz zacisk pięści, zębów i brwi. Temperatura rośnie, pocisz się, gotujesz cały i drżysz. Twój wzrok przestrzeń zawęża: tu i teraz tylko Ty i wróg. W imię Ojca i Syna – do boju! Zabrzmiał róg.

Walcz! To najczęściej wybierana strategia u osobników wychowywanych do siły (np. tych, których zadaniem była opieka nad słabszymi, nawet jak same były jeszcze małymi). Atak pozwala odzyskać kontrolę i przerwać bezsilności niedolę.

Walcz! Nie pyta o wiek. Bez względu na to, czy masz cztery, czterdzieści czy osiemdziesiąt lat, jeśli Migdał decydował będzie, to zachowujesz się tak:
krzyczysz, przedmiotami rzucasz, uderzasz, masz napady złości,
prowokujesz, buntujesz, opór stawiasz, wszelkie zasady odrzucasz – nawet te dane w miłości,
obrażasz, konflikt nakręcasz, do ściany przypierasz, rzucasz wulgaryzmami,
wybuchasz, choć bodziec zdaje się małym być, intencje bierzesz za nic,
tracisz cierpliwość nagle, gdy ktoś Ciebie upomina,
czujesz mocno każde ograniczenie – w frustracji potrzeb złości Twej tkwi przyczyna,
czasem to nawet śmieszne: stawiasz się, ręce rozkładasz, klatę wypinasz,
podchodzisz blisko, patrzysz w oczy, przez chwilę myślisz, że nic Cię nie zatrzyma.

Nie. Nie śmieszne.
Bolesne.

Walczysz nie dlatego, że zagrożenie jest realne. Najczęściej walczysz dlatego, że Twój przemęczony i przewrażliwiony Strażnik Migdał zobaczył zagrożenie i – nie różnicując prawdopodobieństwa i realności bodźca – ze strachu o zdrowie i życie uruchomił pełną moc.
A to była tylko dziura w jezdni. Przypalony kawałek pizzy lub stukot framugi w dawno zapomniany takt.

Chcesz inaczej? Nauczę Cię.
Czytaj kolejne listy.
Napiszę co i jak.

Idźmy.
Anna Malec