Są w Twojej rodzinie rachunki krzywd.
Są w Twoim domu rachunki krzywd.
Są w Twoim małżeństwie rachunki krzywd.
Są w Twoim rodzicielstwie rachunki krzywd.
Są w Twojej przyjaźni rachunki krzywd.
Są w Twojej relacji z sobą rachunki krzywd.
Są w Twojej relacji ze mną rachunki krzywd.

Masz je?

To oddaj.

Choćby nie od razu umiejąc.
Z drżeniem ręki, z drżeniem serca.
Z wahaniem. Z pewnym zakłopotaniem.
Z nadzieją na ulgę, która tylko na miejsce bólu przyjść może.

Oddaj.

Powoli, z tu i teraz w przyszłość kierując swe kroki.
W ryzyko nieznanego.
W ryzyko innego.
W ryzyko kolejnej pracy stawania się
coraz to nowym, bo pełnym bardziej, sobą.

Oddaj nie znaczy: pozwól się krzywdzić. Nie znaczy też: siedź cicho, znoś, zapomnij, nie mów nikomu. Nie znaczy: udawaj, że nic się nie stało.

Znaczy: oczyść serce, uwolnij ręce.
Zostaw wierzytelność, która ciąży temu, co w prawo i sprawiedliwość spisaną w księgach buchalterów wierzy.
Wiedz, że w zdrowiu Twoich granic mieszka Twoja siła.
By iść tam, gdzie miłość nie pamięta złego.

Dlatego, że jest.

Idźmy.
Anna Malec