Dlatego, że przed Tobą wciąż są:
miłość,
nadzieja,
radość,
relacja,
dobro,
rachunki krzywd mogą być wybaczone.
Czytaj głęboko. Bo ja nie o takim przebaczeniu bez refleksji piszę. Nie o takim, o którym mówią: wypada. Nie takim na pokaz. Nie takim: wet za wet. Nie takim, co przedwcześnie odpuszcza, nawet nie czekając aż przyjdzie w czas właściwy po wszystkiemu dojrzałość. Nie takim: bo tak trzeba, zło dobrem zwyciężaj i policzek drugi nadstaw.
Tak, nadstaw. Tak, zwyciężaj. Jednak nie rezygnuj z tego, co ważne dla Ciebie i w Tobie. Nie podważaj całego sensu Twojego istnienia. Nadstaw, jednak najpierw głęboko i twardo złu w oczy spójrz. Zwyciężaj, jednak najpierw rękę przed siebie wyciągnij i zobacz, czy pereł swoich przed świnie nie rzucasz.
Pamiętaj, że ten, który skrzywdził, musi wpierw dojrzeć do: potrzebuję miłości.
Trudne to wybaczenie.
Człowiek czasem pilnuje swojej rany jak strażnik.
Rachunek krzywd, który wystawia, ma swoją funkcję, a nią obrona.
Wszystko to dobre, jeśli do czasu.
Poczucie kontroli, tak potrzebne po stracie.
To po Twojej stronie władza i z niej moc wypływająca. Ty trzymasz ster. Potrzebujesz wszak zebrać się w sobie, uporządkować pole, opłakać niedolę.
Uważaj. Być niewolnikiem kontroli to pułapka.
Pewną moralną wyższość tego, któremu odebrano.
Troskę. Opiekę. Współczucie. Tłum po swojej stronie. Potrzebujesz wszak otulenia, a niesprawiedliwość krzyczy.
Uważaj. Cierń noszony z dumą przestaje być bólem, a staje się tożsamością.
Oddalenie.
To, że widzieć już nie chcesz, obok przebywać nawet. Dla osobno. Dla dystansu koniecznego do spokojnego życia. Potrzebujesz wszak równowagę wypracować w sobie, być pewnym fizycznej nieobecności.
Uważaj. Z niektórych dróg warto wrócić, zanim serce stanie się kamieniem.
Możliwość wyrażenia gniewu.
Tego dość, stop i basta. Tej złości gorejącej, zalewającej ciało i duszę. Za siebie i za pokolenia, które będą i które do tego doprowadziły. Potrzebujesz wszak wyjąć z siebie ból.
Uważaj. Krzywda nie usprawiedliwia krzywdy.
Iluzję bezpieczeństwa
na koniec. Tego, że już nikt nigdy. Że schronisz się na zawsze i nikt Cię nie znajdzie. Że ten zapis dłużny da gwarancję nauki na doświadczeniu. Potrzebujesz wszak spokoju, by rana zagoić się mogła.
Uważaj. Łatwo w tej iluzji siebie zgubić.
Puszczenie rachunku krzywd nie oznacza zapomnienia. Oznacza decyzję o wejściu na niełatwą drogę,
na której czekają:
miłość,
nadzieja,
radość,
relacja,
dobro.
Idźmy.
Anna Malec
