Uważaj, czego pilnujesz.
W wolnym tłumaczeniu ze staropolskiego przekładam.
Uważaj, co jest oczkiem w Twojej głowie, z czego ani na moment oka swego spuścić nie chcesz.
Na co czujność swą kierujesz, co wychwytujesz w lot przeczuwając zanim się w pełni objawi.
Bacz na co baczysz, bo:
przestać baczyć na to, co krzywdą wyrządzoną Tobie jest – to tyle, co: przebaczyć.
Są w ojczyźnie rachunki krzywd, pisał młody Krzysztof Kamil Baczyński, co rozumiem jako wezwanie do zjednoczenia i bycia ponad urazy, kiedy wróg już w dom wszedł. I choć Cambronne powiedział prawdopodobnie tylko “Merde!”, znaczy to tyle samo: nie poddamy się, za cenę życia, w obronie tego, co ważne i nasze.
Każdy uczeń szkoły podstawowej zna ten wers na pamięć, a tak często bez odkrycia własnego sensu. Ja go czytam tak: w imię miłości do ojczyzny wybaczmy sobie wzajem, już czas, bądźmy sobie w godności równi, idźmy do boju ramię w ramię, w służbie ochrony wyższej wartości.
Bardzo mi to bliskie, bo reagowanie w walce o ochronę dobra, kiedy wojna, mam we krwi, tak jak i Ty.
Jednak, porządkując w logice: co można zrobić wcześniej i czy można, z urazami od swoich?
Co by było, gdyby zdjąć baczenie z zadanego bólu zanim jeszcze będzie potrzeba bagnet na broń zakładać?
Może to jest właśnie zapomniany klucz do przywrócenia porządku miłości na świecie?
Utopia na wielkim i geopolitycznym.
Jednak co zrobisz w swoim własnym, to Twoja wolność.
Prawda?
Wybaczyć to wyjąć baczenie.
Nie: schować. Nie: zapomnieć. Nie: udać, że nic się nie stało.
Wyjąć – to znaczy: na stół w swoim sercu położyć.
Opatrzyć ranę. Ukoić ból. Przyjąć, że tak jest, jak jest.
A jest tego niemało.
Są w Twojej rodzinie rachunki krzywd.
Są w Twoim domu rachunki krzywd.
Są w Twoim małżeństwie rachunki krzywd.
Są w Twoim rodzicielstwie rachunki krzywd.
Są w Twojej przyjaźni rachunki krzywd.
Są w Twojej relacji z sobą rachunki krzywd.
Są w Twojej relacji ze mną rachunki krzywd.
Trudne?
Bardzo.
Krok pierwszy: wyjmij z serca.
Weź papier i ołówek.
Napisz swój własny rachunek krzywd.
Do mnie, do siebie, do tych co na ziemi i do tych, co już w niebie.
Imię i krzywda.
Bez ocen. Bez historii i tego, co dookoła.
Fakt.
Myśl przez tydzień o tym, uzupełniaj, twórz.
A za siedem dni pójdziemy dalej.
Czas już.
Idźmy.
Anna Malec
