Już po Nocy Wielkiej, a ja wciąż w cierniach

cierpię. Sama z Tobą
w metafory i drogi ubierając tęsknotę.
Za dzieleniem włosa na czworo we czworo.
Za śmiechem perlistym, który przed wszystkim
był jest i będzie, gdzie pójdę, wszędzie.
Za ulgą z niemocy, która rozkłada ramiona
kiedy złość naga i nieutulona pęka ukazując nową
na nowo drogę. Nie mogę
już tu stać.

Nie rozumiem
tak wiele. Sama z Tobą
wciąż idę tą drogą. W duszy ducha szukam
co błądzić może niczym w polu wiatr.

Lubię czuć Ciebie blisko. Mówisz: Aniu.
Niby nic. Dla mnie wszystko.
Biorę jak gołąb chleba okruszek
by nakarmić swój brzuszek
bo nic o sobie bez Ciebie
nie dowiem się dziś.

Ecce homo
to ja

Ecce homo
to Ty.

Z prawdy w cierpieniu
danej wzajem, z miłością
stawać ma szansą się
my.

Anna Malec