W jednym świecie rosną marchewki i chwasty.
Dostrzegłeś?
To teraz zdecyduj, co z tym zrobisz.
Czasami tak mam w gabinecie, że człowiek przychodzi po pomoc, jednak żadnej zmiany przyjąć do siebie nie chce. Rozstać się z kwiecistym chwastem na swej roli nie umie. Niby rozumie, że kiedy rosną razem plonu nie ma, a jednak się wciąż waha. Chciałby, aby dało się i jedno mieć, i drugie ocalić.
Psychoterapia, w moim pojęciu, polega na przemierzaniu drogi stąd do widzenia, wiedzenia i wyboru. By to, co dotąd w nieświadomości i niewiedzy ukryte, mogło stać się jasne i woli poddane. Czasami odkrywam to w rodzinnym systemie. Czasami poprzez oglądanie czego to się człowiek, kiedy i po co nauczył. Czasami sny przeglądam, a zawsze relacje. Szukam przeszkód, co blokują kolejne życiowe zadania. Wchodzę śmiało w konflikty potrzeb i wartości. Zaglądam w emocje, wybory, cele, w przeszłość czasem, zawsze w tu i teraz. Nieustannie pracuję na to, by, mimo trudności, zobaczyć jak najpełniej człowieka w całości.
W jednym świecie rosną marchewki i chwasty.
Dostrzegłeś?
To teraz zdecyduj, co z tym zrobisz.
Mówię: doszliśmy w miejsce, z którego dostrzegasz. To znaczy, że czas zdecydować. Masz przed sobą ścieżki trzy i czwartą, której jeszcze teraz nie widzimy. Spokojnie, pojawi się ta i jeszcze kolejne, kiedy z tego miejsca w drogę dalszą ruszymy. Wiem, że wtedy człowiek się zmiany bardzo boi, nawet jeśli wierzy, że cierpieć przestanie. Im większe chwasty, tym większy lęk. Przed światłem, przed rosą, przed wolnością. Przed widoczną jak na dłoni odpowiedzialnością.
Skąd wiem? Sama ten lęk odczuwam. Pole życia mam, chwasty rosną, a marchewka szuka miejsca, by wydać plon stokrotny. Wiem, jak trudno zobaczyć, zobaczonego widzenie utrzymać, dowiedzieć się i wiedzieć, a później wybierać. Wiem, jak ciężko chwasty kwitnące wyrywać, by robić miejsce na prawdę o sobie. Straty te przeżywam co dzień.
Kiedyś myślałam, że to proste. Widzisz i działasz.
Dzisiaj wiem, że nie mogę bardziej niż drugi człowiek w jego życiu chcieć.
Towarzysząc – czekam. Kolejny paradoks.
Bo przecież nie da się iść i stać jednocześnie.
A jednak tak.
Przed prawdą często jest ból.
Jednak tylko po prawdzie radość może być pełna.
Idźmy.
Anna Malec
