Pamięć powstała po to, by ochronić życie własne i gatunku, ot i co.

Czasami słyszę:
Rozpamiętuję. Rozpakowuję pamięć i dzielę na czworo każdy włos. Trudno mi wtedy być tu i teraz. Myślę i żyję w CoByByłoGdyby. Niby jestem, a jakby mnie nie było. Zapominam cieszyć się dzisiaj, bo wciąż wracam do tego, co się w “kiedyś” skryło.

No przecież nie powie mi Pani, że tak nie było skoro było. Nie mogę tak po prostu zapomnieć.
Skoro wtedy tak było, to jaka jest szansa, że teraz będzie inaczej. Ja wiem, że żadna.
Ja już raz tak zrobiłam i bardzo mi było wstyd. Do tej pory jak sobie pomyślę, to cała drżę.
Po tym co on powiedział wiem, że nigdy już nikogo o nic nie poproszę.
To, co ona mi zrobiła, to ja pamiętam jak dzisiaj, codziennie o tym myślę.
Jak tylko oczy zamknę wieczorem przypominam sobie tę porażkę. Nigdy nie zapomnę. 

Pytasz: czemu tak?
Ukryty algorytm pamięci działa automatycznie,  autostradą (zob. poprzednie listy) podsyła to, co najstraszniejsze. Strażnik Migdał to specjalista od czarnych scenariuszy. W swojej bazie danych ma mnóstwo miejsca na takie wspomnienia. Po co? Bo zapamiętanie, którędy szedłem, kiedy ugryzł mnie szerszeń (a pewnie tam było całe gniazdo), pozwalało naszym przodkom przeżyć. Bo pamięć o bólu chroniła przed kolejnym zranieniem.

A bólu było przecież co niemiara.
Organizm chciał więc, by było go mniej. Dlatego napychał półki wspomnień mrocznymi przestrogami. Babcie wplatały je w bajania na dobranoc. Matki na progu żegnały synów idących na wojnę i córki odchodzące z domu.

Bo pamięć w zamyśle ewolucji jest po to, by unikać, uciekać, wiedzieć kiedy walczyć, a kiedy już nie.
Mówili: lepiej się miło zaskoczyć, niż srogo rozczarować. Bądź gotów, czyli: przygotuj się na złe.

A na dobre?
Strażnik Migdał nie jest od przechowywania dobra. On oszczędza energię. Nie zapisuje tego, co kolorowe i miłe, bo to nie służy przetrwaniu wszak.

Czy da się dobra więcej pamiętać?
Tak.

Ty możesz. Bo jeździsz coraz mniej autostradami na skróty i wiesz, że w korze nowej mogą zmieścić się także wspomnienia na dobre. Tylko ćwiczyć trzeba. Żłobić nowe ścieżki, zauważając dobre i wspierając je słowem, żeby się utrwaliło. To, co dobre jest teraz – aż stanie się “było”.

Niby nic: serduszko pod tekstem, komentarz, udostępnienie.
Niby nic: zakupy u sąsiada choć w ciut wyższej cenie.
Niby nic: dzień dobry z uśmiechem do sąsiadki.
Niby nic: dla męża ekstra perfumy, dla żony znienacka kwiatki.
Niby nic: zauważyć dziecko, że łóżko pościelić chciało… choć (jak zwykle) dziś znowu zapomniało.

Wypowiadaj życzliwe i miłe.
Doceń.
Bezwstydnie.
Na całego.

Tak bardzo trzeba teraz nam ludziom dobrego. 

Idźmy.
Anna Malec