Pieniądze to nie wszystko, nazwał Machulski swój film, który tworzył na samym początku milenium. Film polecam zdecydowanie, jeśli tylko chcesz spojrzeć na człowieka głębiej i masz odwagę – pod warstwą karykatury specyficznej dla zmyślnej satyry – zobaczyć siebie.

Największe kłamstwo logiczne o pieniądzach, w jakie jesteśmy zakręceni już od kołyski, to dychotomia „mieć” lub „nie mieć”. Jakby to tylko o to chodziło. Jakby „mieć” to było dobrze, a „nie mieć” źle. W tej logice człowiek mieć jak najwięcej chce.

A z „chcę” – jak już z poprzednich listów wiesz – nieprosto równowagę złapać. Kalibrować to swoje „chcę” ciągle na zaufanie, ciągle na miłość, ciągle na Niebo, ciągle na co dzień się lepszym stawanie, to rzecz żmudna i trudna. Już czasem „nie mieć” jest prościej, bo przynajmniej niczym zarządzać nie trzeba, wystarczy żalem się oblać od stóp do głów i siedzieć na przedzie we własnej biedzie. Narzekaniem i ukrytą w nim złością na tych, co bogaci z ojca na syna lub urodzeni w czepku, zająć swój rozum i serce. Na poniewierkę skazani, nic nie mając do posiadania.

Czy to, że „nic nie mam”, naprawdę uwalnia z dawania?

Bieda to stan umysłu – powiedziała podobno Julia Wieniawa u Kuby Wojewódzkiego, co zagrzało tak zwaną opinię publiczną do krzyków i uniesień. A ja powiem: i ja się z tym na pewien sposób zgadzam. Czemu? Bo biedę wciąż w części swojego stanu umysłu mam. Wiem. Znam. I ona pozostaje wciąż w upartej relacji z tym, co mam.

Jednak – zanim kamieniem rzucisz, rozważ sprawę. Oddziel na chwilę Julię Wieniawę, co złotym dzieckiem biznesu się stała już jak była bardzo mała (za Twoją i moją przyczyną, bo rodzinkę.pl oglądałam w każdym tygodniu 2013 roku, na dodatek z rodziną).

Zamiast po powierzchni, głęboko spójrz. Zostaw obrony. Przyjmij, że nie o systemową biedę mi chodzi, a o to, jak człowiek biedą lub bogactwem jest wewnątrz siebie naznaczony. Zobacz: pieniądze w potencjale swym wyznaczają możliwości. To nie jest o emocjach. To jest o rzeczywistości. Nie wiem, kim i gdzie bym była, gdybym w rodzinie, co pieniądze do syta ma, się urodziła. Relacja z pieniędzmi, z bogactwem i biedą to ważna część psychoterapii, do ułożenia. Do wyjścia z krzywego widzenia. Do uwolnienia – od „mieć” i „nie mieć” i od nieskalibrowanego na miłość i odpowiedzialność „chcę”.

Realna bieda bywa doświadczeniem niesprawiedliwości, ograniczeń i bólu. Dlatego nie o pieniądze chodzi. Nie jest lepiej „mieć” bądź „nie mieć”. Nie chodzi też o to, by kto ma – rozdał. By zniszczył i spalił całe swoje posiadanie. Chodzi o to, że to, co masz, ma być przez intencję dobra pomnażane.

Tak to rozumiem.
Pieniądze to nie wszystko.
Wszystko zależy od tego, czy w odpowiedzialny zarząd to, co mam, wziąć umiem.
Wtedy zysk nie zależy od tego, ile mam, tylko:
czy w tym wszystkim – ja, człowiek – nie wybrałem być dla siebie sam.

Idźmy.
Anna Malec