Rodzicu,
Mikołaj Święty to symbol Miłości, pamiętasz?
Grudzień, już szósty. Za chwilę Święta. I nowy rok.
Który to już Twój grudzień? Które Święta? Który nowy rok?
Czas to potęga. Masz czas – masz wszystko. Masz czas – siebie masz.
Mówisz – nie miałem czasu. Nie mogłam, rozumiesz. Nie da się zrobić więcej, niż się zmieści w tych nędznych 24 godzinach, które dla każdego po równo i sprawiedliwie, choć to.
Niby możesz wybrać co robić będziesz. Jednak to przecież żart jakiś. Tak wiele trzyma! Tak wiele musisz, chociaż w zasadzie nie musisz nic. Możesz teraz zaraz usiąść na tyłku gdziekolwiek stoisz i tak zostać na zawsze. Przecież nikt ani nic Ciebie nie zmusi, abyś chciał inaczej. Możesz się poddać temu, co z Tobą zrobią inni, którzy wszak coś zrobić muszą. Chyba, że Drugi usiądzie obok Ciebie, a później trzeci.
Wyobrażasz sobie co by to było? Gdybyśmy tak wszyscy, jeden za drugim, jeden przy drugim, usiedli. I żeby nie obchodziło nas nic. Ani mnie, ani Ciebie, nic.
Bo po co?
Po co wstawać, podnosić jeden ciężar za drugim, przelotnie radości dotknąć, o świętym spokoju pomarzyć. Przecież jakby się tak zastanowić, to bez sensu. Całe życie biegać, by i tak usiąść kiedyś i się już nie ruszyć nigdy. Na dodatek bez woli wtedy już.
Rusz.
Przecież to nie kwestia wiary w sens. To kwestia sensu w wierze.
Nie chcę żyć bez sensu.
Jeśli czegokolwiek mogę chcieć, to chcę móc.
Chcę wstać i iść.
Talitha kum.
I usługiwać jej.
Miłości.
Właśnie tej.
Anna Malec
