A co, jeśli przeszłość boli?

Pisałam wcześniej: pielęgnuj w sobie wdzięczność za przeszłość świata. I, choć się nic a nic nie pomyliłam w ogóle, to w szczególe już nie jest tak łatwo i kolorowo. Bo nowe czasem bardzo trudno odszukać i drogą pójść niewydeptaną jeszcze, kiedy przeszłość na plecach siedzi. Kiedy przeszłość wytyczyła przyszłość. Przeorała na wieczność, wryła się w pokolenia następne. Kiedy przeszłość jest widziana dzień w dzień jasno, jak w zwierciadle, co odbija się i dławi. Jak pająk muchą przed pożarciem – człowiekiem się bawi?

Wdzięczność nie jest łatwa.

Przyglądam się od dwudziestu lat ludzkim losom z bliska. Nie znam odpowiedzi. Płaczę z człowiekiem, towarzysząc drodze, co jak ślimak powolna i kręta. Nie umiem inaczej pomóc niż być z nim tam, gdzie promyk słońca jeszcze nie doszedł nigdy. I świecić latarką swą małą w ową ciemność. Nie wiem, czemu tam i wtedy. Czemu inni nie, a ja tak. Czemu inni tak, a ja nie. Tak wiele jeszcze nie rozumiem. Jestem. Staję się częścią tej opowieści. Niosę z człowiekiem nadzieję w dzieje ile mam sił, wplatając w historię zmagania światło poznania. To umiem.

Ambiwalencja to być pomiędzy.

Trauma oznacza, że żyjesz. Rozpoznaję w losach tych, z którymi idę. Że było już blisko nieżycia. Było blisko zagłady. A jednak jesteś tutaj i teraz. Strażnik Migdał uratował Ciebie człowieku kosztem wielkim. Jednak Twoja opowieść się nie skończyła jeszcze. Twoja opowieść w Tobie trwa. I może tak być, że czasem nie chcesz już być, bo taki to trud, budzić się co rano i znajdować sensu naparstek, by tyle o ile przetrwać do nocy i do snu, który czasem nawet ulgi nie daje. Jak zatem odszukać wdzięczność?

Nie jestem naiwna. Wiem, że ból na wskroś boli. Że “zło dobrem zwyciężaj” jest trudne. Jako psychoterapeutka systemowa wyjmuję ciernie, których kolce wrastają przez pokolenia. Wiem, że ból w ciele to cień cienia.

Żyj.
Co możesz – zmieniaj.
Wdzięczność przychodzi później.

Na nowy rok życzę Tobie i sobie takiej miłości,
co uzdalnia duszę do choć odrobiny wdzięczności.
Za nowy dzień.

Idźmy.
Anna Malec