Nowy rok, nowe JA.
Wspaniale by było.
Jednak człowiek to nie nowy telefon, do którego możesz przenieść tylko te aplikacje, które chcesz.
Człowiek to wciąż aktualizowany, skomplikowany system, w którym nie ma przycisku „reset” ani „zacznij od nowa”. A pierwszy stycznia to tylko nowa kartka w kalendarzu, który otrzymałaś w darze w dniu swojego poczęcia. Ileś tam zapisanych. Ileś tam wciąż białych, które zapełniają się treścią w każdej sekundzie życia.
Tydzień temu pisałam o tym, że (roboczo) można przyjąć istnienie mózgu starego i nowego. I że ten nowy to myślenie wielofunkcyjne: potencjalnie bogate, zintegrowane dane z wielu źródeł, synteza i analiza, dedukcja, indukcja i proces. Stary zaś działa na automacie i w mig, by ochronić życie i zdrowie oraz przedłużyć trwanie gatunku. I że w stresie, gdy Strażnik Migdał wciska przycisk ALARM, automatycznie „zwija się” mózg nowy, a stary daje pełną parę, by te biologiczne prawa zachować.
Ten rozwój mózgu zwany jest ewolucją.
I możemy czuć wdzięczność do naszych przodków, że tyle dla nas zrobili.
A co?
Przed nami żyli.
W takich okolicznościach, jakie wtedy były, szli naprzód.
I nowe pokolenia rodzili.
Ciekawe, prawda?
Mamy wyposażenie mózgu w spadku nie tylko po własnym pradziadku.
Tak rozumiem przypowieść o talentach. Nie chodzi o to, by wziąć i zakopać. Chodzi o to, by wziąć i pomnażać. Bo to, że Twój i mój mózg mają większe możliwości osobnicze niż 500 lat temu, zawdzięczasz tym, którzy na przekór złemu, na przekór temu, że się bali, szli w głąb i siebie rozwijali.
Czy wszyscy szli?
Czy wybrani?
Szli ci, którzy chcieli odkryć życia sens.
I w poszukiwaniach tych, mimo wszystko, się nie poddawali.
Na pierwsze dni tego roku mam dla Ciebie (i siebie) zadanie:
Pielęgnuj w sobie wdzięczność za przeszłość świata.
Na tym fundamencie Twój rozwój w 2026 roku stanie.
Idźmy.
Anna Malec
