Skoro zazdrość przychodzi do każdego, to pojawia się pytanie ważniejsze: po co właściwie ona jest?
Może lepiej, żeby jej nie było?
Nie. Jeśli będziesz patrzeć na to, że każde uczucie jest tylko i aż posłańcem, to przestaniesz chcieć mu uciąć głowę (to zwyczaj znany już w starożytności – karano posłańca za przyniesienie złej wiadomości). Cóż winien posłaniec, że wiadomość niesie? Zamiast karać, wiadomość odczytaj, posłańca ugość, sam w czas dobry odejdzie, zobaczysz.
Wiadomość może być przykładowej treści:
Czujesz w wątrobie boleści, ponieważ zazdrościsz bratu swemu, cenionym przez Ciebie dobrem obdarzonemu.
I teraz wstaw co potrzeba.
Trudne? To oczywiste! Rozmowa ze sobą twarzą w twarz – bądźmy ze sobą szczerzy – do przyjemnych nie należy. Jednak, jak pamiętasz z listu poprzedniego, zazdrość dotyka każdego. Mnie i Ciebie. I tego też, komu zazdrościsz.
To zmaganie jest historią, w której wszyscy się odnajdujemy. Pytanie: czy iść tą drogą w wolności chcemy?
Zazdrość to kompas pragnienia. Uczyć się tego wciąż na nowo – to moja i Twoja praca. Jeśli nie zrozumiesz – stanie się wiecznym ciężarem, utrapieniem, walką. Jeśli ten fakt zaakceptujesz – możesz zrobić z pragnienia drogę, inspirację, kierunek. Możesz też przyjąć do siebie tę frustrację i zrobić dla niej w pokoju serca miejsce. Bo nie zawsze chcieć to móc, pamiętasz.
A pragniesz tego, co jest dla Ciebie ważne – tego, o czym myślisz, że potrzebujesz. Czego jeszcze nie masz, a chcesz mieć, znać, umieć. Nie, nie jest sprawiedliwe życie, cokolwiek to znaczy. Jak ogród bogaty w różnorodne kwiaty. Jedne kwitną w maju, inne w październiku, a jeszcze inne wcale. Jedne mają kolce, inne meszek. Jedne zimują w ziemi, drugie delikatne i trzeba je zabrać przed pierwszym przymrozkiem. Nie lepsze i nie gorsze. Wszystkie potrzebne.
Zadanie: poznaj siebie przez zazdrość. Zobacz, co ona do Ciebie mówi. O czym jest. Jakie pragnienie skrywa? Jaką tęsknotę? Czy o relacji w domu, o więziach, bliskości, trudzie. Czy o pracy, osiągnięciach, zasobach, poważaniu. Czy o jakości życia, dobrobycie, posiadaniu. Czy o duchu, pożądaniu, wyższym pojmowaniu. Czy o czymś jeszcze innym. O czym – nie wiem. Jednak warto się tym zaciekawić.
Po co? By wiedzieć, dokąd iść.
I jak.
W skrócie:
Zazdrość jest okej, jeśli przyjęta, rozbrojona i miłością nakarmiona.
Jeśli wyparta i zaprzeczona – nabiera siły w swej gorliwości i zamienia się w zawiść.
A ta w nienawiść.
Idźmy.
Anna Malec
